• Bez kategorii,  Self-Reg

    Samoregulacja i stres w obszarze biologicznym

    Jednym z najbardziej podstawowych elementów Self-Reg jest to, w jaki sposób rozumiemy stres – czyli jako stan zakłóconej równowagi, zużywający naszą energię. Równowaga to stan optymalnego napięcia, pobudzenia i energii, określany przez Stuarta Shankera, twórcę metody Self-Reg, jako stan spokojnej uważności. To stan, w którym jesteśmy w stanie najbardziej efektywnie działać, uczyć się, kontrolować swoje emocje i reakcje na różne bodźce, mamy dość energii by radzić sobie z różnymi wyzwaniami. Z kolei stresorem jest każdy bodziec powodujący zachwianie tej równowagi – wymagający od nas zużycia jakiejś ilości energii, zwiększający nasze napięcie, zmieniający pobudzenie. Stresory mogą być zarówno negatywne, jak i pozytywne – ich “znak” nie ma większego znaczenia dla systemu…

  • Bez kategorii

    Hierarchia reakcji na stres

    Cały czas wracam do przemyśleń po obejrzeniu filmiku, w którym kilkuletni chłopiec przerażony tym, jak skończyła się jego zabawa prezentuje cały wachlarz reakcji na stres. Więcej na ten temat pisałam tutaj: https://odstreserka.pl/2019/03/20/kiedy-rodzic-jest-zagrozeniem/ Im więcej o tym myślę, tym bardziej klaruje mi się misja, którą chciałabym realizować – marzę o tym, by przeprowadzić prawdziwą rewolucję w wychowaniu. Niedługo napiszę więcej, na czym miałaby ona polegać i dlaczego sądzę, że jest tak bardzo potrzebna. A na razie chciałabym dać Wam więcej wiedzy i narzędzi do tego, by lepiej rozumieć, co dzieje się z nami w sytuacji stresowej – tak, jak to zdarzyło się chłopcu, o którym wspominam w poprzednim wpisie. Dlatego stworzyłam…

  • Bez kategorii

    Kiedy rodzic jest zagrożeniem…

    Mój mąż, buszując dziś w sieci, natknął się na pewien filmik. Kiedy się nim ze mną podzielił – ku refleksji – byłam tak poruszona, że dłuższą chwilę nie mogłam poradzić sobie z zalewającymi mnie emocjami.  Mieszały się we mnie gniew, niezrozumienie, poczucie bezsensu i niesprawiedliwości. Z drugiej strony, czułam tym bardziej chęć do działania, niesienia zmiany w świecie, pokazywania, że dzieci można i warto traktować inaczej…! Supeł sprzecznych odczuć zacieśniał się na moim sercu tak bardzo, że w końcu nie mogłam już nawet złapać oddechu – i skończyłam płacząc nad obiadem, który próbowałam dokończyć. Zatrzymałam się wtedy, a sprawca całego  zamieszania – mój mąż – uratował mnie kojącym uściskiem ramion.…